dobra rada

Pytania, które warto sobie zadać

02:38

W piątek napisałam na fb, że szykuję post o tym, co jest w proszeniu najważniejsze. Plan był taki, że weekend opublikuję ten tekst i będziemy mogli sobie o nim dziś porozmawiać. Plan planem, a życie życiem - moja córka rozchorowała się i po raz kolejny okazało się, że w planie najważniejsze jest to, żeby był elastyczny.


Miałam dwa wyjścia - albo czekać aż moja córka wyzdrowieje albo z tego, że plan się posypał wyciągnąć coś dobrego. I przypomniałam sobie o czym mówię każdej osobie, która pyta mnie o skuteczne proszenie: NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ.

Jeśli bardzo czegoś chcesz, to już na samym starcie powiedz sam sobie (ja tak sobie mówię): "Okej, umowa jest taka. Marzę o tym i bardzo tego chcę. Wiem, że może nie być łatwo. Ale wiem, że to ma sens! I zrobię to choćby nie wiem co!" 

Jeśli na początku nic ci nie wychodzi, pod żadnym pozorem nie rezygnuj. Najważniejsze jest to, żebyś z całej siły wierzył w to, że się uda. Żebyś w drodze do spełnienia swojego celu nie brał nawet pod uwagi opcji, że może być inaczej. Może wysypać się wszystko po kolei, ale to w zasadzie nie ma znaczenia, bo ty chcesz to zrobić, marzysz o tym i w końcu to zrobisz.

Wszystko może się opóźnić... I co z tego? Najwyżej poczekam trochę dłużej.
Ludzie mogą powiedzieć "nie"... Nie szkodzi. Znajdę takich, którzy zgodzą się z radością.
Może wyjść inaczej niż myślałam... Świetnie! Inaczej czasem znaczy lepiej.

Jednego nie wolno ci zrobić. ZWĄTPIĆ, czy dasz radę. Bo dasz! Wiesz dlaczego? Bo o tym marzysz!


Kiedy następuje taki moment, że coś sobie zaplanowałeś, a to coś nie wyszło, zadaj sobie kilka pytań, które pomogą ci ruszyć z miejsca:
- co jeszcze mogę zrobić?
- jak mogę to zrobić inaczej?
- kto się na tym zna lepiej ode mnie i może mi doradzić?
- kogo mogę prosić o pomoc w zrobieniu tego?
- czy mogę to podzielić na jakiejś etapy?

Zapisz WSZYSTKO, co przychodzi ci do głowy, miej to pod ręką i realizuj punkt po punkcie. Jestem osobą, która uwielbia notować. Mam milion rzeczy na głowie i hashimoto na dokładkę, więc bez notesu marny byłby mój los. Zapisuję dosłownie każdy pomysł i każdą myśl, która wydaje mi się być odpowiedzią na pytanie "JAK TO OSIĄGNĄĆ?".

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE. NIEMOŻLIWE ZABIERA PO PROSTU WIĘCEJ CZASU.

Uwierz w siebie i w to, o co prosisz. Nikt inny tego za ciebie nie zrobi.

I pamiętaj, będzie Ci dane!
Uściski,
Iza

ćwiczenie

Magiczne słowo

00:07

Kiedy byliśmy mali, słowa "proszę" używaliśmy bardzo często. Rodzice uczyli nas, że istnieją trzy magiczne słowa, które otwierają każde drzwi. Z biegiem lat proszenie zaczęło przychodzić nam coraz trudniej, czasem jak w tym dowcipie o sekatorze* wymyślamy powody dla których lepiej w ogóle nie prosić, niż narazić się na odmowę.



Pracuję jako fundraiserka, czyli osoba, która jest odpowiedzialna za nawiązywanie relacji z darczyńcami i zdobywaniem środków na działania fundacji. Każdego dnia piszę i dzwonię do nieznajomych prosząc ich o pomoc. Chcę podzielić się z tobą moją wiedzą o sztuce proszenia. Zauważyłam, że wiele osób ma problemy z tym, co mnie wydaje się naturalne - mówieniem słowa "proszę". 

Na początek ode mnie dla ciebie małe ćwiczenie. Poproś dzisiaj kogoś obcego o jakąś przysługę ("proszę, czy może mi pan zdjąć tę butelkę z półki", "proszę, czy może mi pani skasować bilet", "proszę, czy może mi pani powiedzieć która godzina"). Koniecznie użyj słowa proszę i przekonaj się na własnej skórze, że ono DZIAŁA. Potem zajmiemy się większymi rzeczami :)

I pamiętaj, będzie ci dane!
Uściski
Iza

*dowcip o sekatorze:
John mieszkał na farmie leżącej na kompletnym odludziu, o kilkanaście mil od najbliższej siedziby człowieka. Pewnego razu postanowił zrobić porządki w swym ogrodzie. Nie miał sekatora,więc wybrał się po niego do swojego najbliższego sąsiada. Ponieważ dzielił go od niego szmat drogi (John szedł piechotą) facet z nudów zaczął po drodze kombinować jak to będzie, gdy już dojdzie do kumpla...
- Ja powiem "cześć", a on się zapyta co mnie sprowadza. Więc powiem mu, że chce pożyczyć sekator. On się pewnie zapyta, po co mi sekator. Więc ja mu powiem, że to nie jego interes. No to on powie, że jak sekator jest jego, to chce wiedzieć po co go pożyczam. Więc ja jemu powiem...
No i John pokłócił się sam ze sobą. I gdy po paru godzinach dotarł do celu, to aż się gotował ze złości. Załomotał pięścią w drzwi. Sąsiad otworzył.
- O, cześć stary! Co cię sprowadza?
- MAM GDZIEŚ TWÓJ SEKATOR!!! - wrzasnął John i zawrócił do domu.

Popular Posts

Like us on Facebook